Posty

Wyświetlam posty z etykietą vi keeland

Vi Keeland - Gracz

Obraz
                   W ostatnim czasie na mojej półce zagościło zdecydowanie za wiele pozycji z serii ,, literatura kobieca ''. Nie mam pojęcia, czy skuszenie się na książki dostępne na promocji było dobrym rozwiązaniem, skoro nigdy nie byłam zwolenniczką tego konkretnego gatunku. Nie jestem czytelnikiem wybrednym, ale jednocześnie nie lubię nieustannie powtarzających się schematów, które wśród wielu autorek przebiegają w podobny sposób - pozornie zwyczajna, spokojna, najczęściej samotna kobieta spotyka mężczyznę porównywanego do greckiego boga, którego głównym celem, przynajmniej początkowo, jest zaciągnięcie głównej bohaterki do łóżka. W ostateczności otrzymujemy oczywiście masę uczuć oraz sprzecznych emocji, które najczęściej prowadzą do szczęśliwego zakończenia oraz definitywnego zamknięcia wszystkich wątków poruszonych na przestrzeni tych czterdziestu nie za długich rozdziałów. Nie inaczej było w przypadku książki Vi Keeland pod ...