M.W. Craven - Witajcie w Puppet Show
"Witajcie w Puppet Show", wpadło mi w oko przypadkiem podczas przeglądania Legimi. Wcześniej nie słyszałam o tej książce, nie rzuciła mi się nigdy w oczy i pewnie jeszcze długo bym o niej nie wiedziała a szkoda, bo to ile emocji i frajdy dostarczył mi ten tytuł, przechodzi ludzkie pojęcie. Naprawdę. Nie sądziłam, że jakakolwiek książka w najbliższym czasie przemówi do mnie tak bardzo, a już na pewno, że okaże się nią ta, której nawet nie miałam w planach. Zacznę od bohaterów. Od pierwszych stron niesamowicie do gustu przypadł mi główny bohater a mianowicie Washingtone Poe i oficjalnie mogę powiedzieć, że w końcu doczekałam tej jednej męskiej postaci w książkach, która przemówiła do mnie w stu jeden procentach i znalazła dla siebie miejsce w moim serduchu. Nie mogę mu zarzucić niczego. Dla mnie Poe jest genialny i czuję ogromnego kaca, że to już koniec i nie mogę zapoznać się z kolejnym tomem, który jeszcze nie zosta...